czwartek, 10 marca 2016

Cindarowie

"Dać wybór to stwarzanie pozornej wolności. Życie w getcie lub pogardzie? To jedno i to samo."
-- Temides, drugi generał Imperium 

   Piękno jest przymiotem, któremu ulega zdecydowanie większość stworzeń. Tak jak chciwa sroka skradnie nieuważnemu magnatowi błyszczącą broszę tak młoda dziewczyna ulegnie zalotom przystojnego mężczyzny. Nie wiadomo co skłoniło Awatarów do stworzenia czegoś tak niezwykłego jak Cindarowie. Czy był to ich kaprys czy chęć wzbogacenia palety wspaniałości świata, która sama w sobie była doskonała? Nie odgadniemy ich woli. Cindarowie pojawili się na Tayi najpóźniej ze wszystkich znanych ras zadziwiając swą egzystencją. Mówi się, iż stać się mają następcami Ludzi.

  I właśnie część z nich od Ludzi pochodzi. Pierwsze Cindarskie dziecię narodziło się w Ariannie jeszcze przed rozpoczęciem Ery Bliźniaczej Wojny. Był to pierwszy odnotowany przypadek, ale oczywistością jest, iż takie dzieci pojawiały się już wcześniej. Prawdopodobnie były brane za nadzwyczaj urodziwe Ludzkie niemowlęta z czasem wyrastające na pięknych Ludzi. Odsetek Cindarów był niewielki lecz stawał się coraz bardziej zauważalny. Oficjalnie wyodrębniono nową rasę w dwóch odmianach: Błękitnej i Spiżowej.

wtorek, 1 marca 2016

Virlanie

 "Wiedza daje moc, a moc daje dostęp do wiedzy. Poświęcając skrupuły odrzucasz ograniczenia odkrywając przed sobą ścieżkę ku potędze."
-- z "Dzienników Niewiedzy"

  Gdy Imperium rozpoczęło swoje podboje w Erze Wojen Bratobójczych pierwszymi, których dotknęła ich chciwa wola był Sorogatiaństki ród Virlanów. Jako rodzina mająca renomę bezkompromisowej i nieprzebierającej w środkach w celach naukowych nie byli szczególnie dobrze odbierani przez resztę społeczeństwa. Bogactwo jakie posiadali dzięki swym odkryciom pozwoliło im na szybką ucieczkę całej rodziny wraz częścią dobytku i sług w kierunku północnych brzegów Imperium. Posługując się iluzją przedarli się przez niegościnne tereny aż do Bramy. Wiedząc, iż nie mają czego szukać na ojczystej Tayi rozpoczęli koczownicze życie z dala od cieni przeszłości. Licząc niecałe 200 członków rodzina długo ukrywała swą obecność na Norze przed tamtejszymi ludami. W czasie wędrówek zapoznali się nieco z innymi zasadami jakimi rządziła się natura drugiej połowy Bliźniaczych Planet.

  Tułaczka Virlanów trwała nieco ponad 20 cykli. Cel swej drogi odnaleźli na południowy wschód od Białego Oceanu w sieci szczelin w ziemi pełnych tajemniczego kryształu nazwanego Ostrokrwią. Kaniony Ostrokrwi stały się Virlańską twierdzą, a ich strome ściany schronieniem. Długowieczność zapewniona przez przebyty rytuał Inicjacji pozwolił uciekinierom na zwiększenie liczebności rodziny z upływem czasu. Godne potępienia związki braci z siostrami stoją w Virlanis na porządku dziennym. Ciągłe badania nad Ostrokrwią pozwoliły na ulepszenie Sorogatiańskiej Inicjacji w Virlańskie Oświecenie jeszcze bardziej wydłużające żywot i zwiększające siłę umysłu kosztem tych fizycznych.

  Cały ród charakteryzują siwe włosy (jeśli już posiadają jakiekolwiek owłosienie). Często na ich ciałach uwidocznione są blizny, wszelkiego rodzaju wszczepy i modyfikacje przy wykorzystaniu Chrysalijskich tkanek bądź Ostrokrwii. Ze zwyczajowych rodzinnych szat zrezygnowali na rzecz luźnych, czarno-czerwonych strojów zdobionych mrowiem kamieni. U pasa zawsze trzymają ceremonialny sztylet z ostrzem wykonanym z Ostrokrwi. Mają też burgundowe płaszcze z kapturem i różne urządzenia jak np. mechaniczna ręka czy wyrzutnia bełtów skryta w rękawie. Na nogach noszą wysokie sandały oplecione wokół nóg czerwonymi paskami.

Sorogatianie

"Urwald postąpił wielce nieroztropnie próbując siłą przejąć osiągnięcia Sorogath. Wystarczyło zapytać o ich cenę."
-- Z kart księgi "Boso przez światy" autorstwa Willego Cejlonskiego, podróżnika

  To dziwny naród. Mimo swojej pokojowej i kompromisowej natury to dla kogoś kto ich wcześniej nie widział wydają się być co najmniej niepokojący. Ciała mają wątłe, żylaste. Jak na Ludzi ich kończyny są nieco wydłużone a głowy osadzone na nienaturalnie wyciągniętych szyjach. Widok dobrze zbudowanego Sorogatianina to rzadkość. Spojrzenie wielkich jak spodki oczu na tle czarnej jak smoła skórze potrafi wbić w ziemię. Na szczęście to tylko pozory. Sorogatianie to naród o spokojnej naturze. Zachowują wzorową neutralność ale nie szczędzą pomocy potrzebującym innego pochodzenia. Chętnie dzielą się też swoją wiedzą, oczywiście za odpowiednią cenę.

  A wiedzę mają ogromną. Nawet w czasach Imperialnej okupacji, wojen z Noryjczykami i Smokami głównie skupiali się na jej pogłębianiu. Ich dziełem są minimum rusznice runiczne (konstruowane wraz z Małymi Ludźmi) i farmy Sorogatiańskie, oba wynalazki wielce wpłynęły na losy świata. Gromadzenie mądrości czy doświadczeń jest tu celem większości. Edukację rozpoczynają w wieku 7 lat i w przeciągu paru kolejnych cykli już wiadomo jak wyglądać będzie ich dalsza przyszłość. Są kształceni w odpowiednich kierunkach by jak najlepiej wykonywać swoje zadania. Kończąc 22 cykle Sorogatianin staje się pełnoletni i może podjąć decyzję o przystąpieniu do Rytuału Inicjacji. Po jego zakończeniu rozpoczyna życie na nowo. Z poszerzoną świadomością i zdobytą wiedzą wszystko wygląda dla nich zupełnie inaczej, w sposób jaki istota spoza ich wąskiego grona nie zrozumie.

Imperianie

 "... No i wiesz... Ja tobie raz, a potem ty mi. Jak będziemy mieli obaj limo pod okiem to kapitan pomyśli, żeśmy zbójów jakiś tłukli a nie kufle! A tera do dna!"
-- Imperialny strażnik na służbie

  Piękne sawanny pokrywające Równiny Styhe, ogromne połacie piachu Pustyni Rahab oraz wschodnie tereny Krain Pękniętego Szponu podlegają Nowemu Imperium. Jest to największe i najsilniejsze państwo regionu Trzech Koron stanowiące trzon jej militarnej siły. Imperium ma mroczną historię, a na swoją aktualną opinię musiało długo pracować zadość czyniąc tym których skrzywdzili jego pierwsi władcy.

  Ostatnim ze złych władców był Urwald Potężny, który w swej pysze i zachłanności zaatakował Sorogath i planował napaść na Ariannę. Szaleństwo Imperium skończyło się na jego śmierci zadanej z rąk Dzikocindarskich zabójców, których lud był przezeń ciemiężony. Doprowadziło to do rozpadu mocarstwa na małe państewka powstrzymując eskalację konfliktu na dalsze tereny. Imperium zjednoczyli zarówno siłą miecza jak i pięknem idei dwóch bliźniaków: Sallin i Murrin. Pod ich przywództwem Imperialni powoli zmienili swą awanturniczą mentalność w kult siły oraz protekcji słabszych i potrzebujących.

  Tradycja posiadania dwóch Imperatorów zachowano. Z racji dużego obszaru pod jurysdykcją Imperium podział władzy na dwie osoby jest jak najbardziej słuszny. Umowna granica między wpływami władców biegnie wzdłuż rzeki Stahia na pustyni Rahab. Imperianie potrzebują wyłącznie silnych władców umiejących ich utrzymać w ryzach, mocnych we władaniu bronią i ludźmi.

  Na terenie mocarstwa żyje bardzo wielu Ludzi i nie tylko. Przy tak olbrzymim terenie niegdyś hermetyczne społeczeństwo nie podołało zwyczajowemu utrzymywaniu mniejszości w ryzach. Większość południowego Imperium dominuje mieszanka kulturowa, rodowitych Imperian rychlej spotkać można w północnej części.

  Imperianie nie dzielą się na klasy społeczne, pozycje w społeczeństwie wyznaczają mięśnie oraz sława. Bardziej od wagi mieszka ze złotem liczą się zdobyte trofea i blizny. Wszystkim obywatelom Imperium kończącym lat 13 zapewniane jest szkolenie wojskowe by w przypadku zagrożenia cała jego ludność mogła stanąć do obrony. Masowo produkowanego oręża starcza nawet dla dzieci. Opieka nad kalekami kończy się na wysyłaniu ich do odpowiednich obozów gdzie dożywają (lub nie) starości.

  Miasta Imperium buduje się przy źródłach wody i korytach rzek. O ile na zachodnim kontynencie na jej brak narzekać nie można, to na pustyni Rahab jedynymi miejscami nadającymi się do zamieszkania są brzegi 2 rzek, Jahia i Stahia, wpadających do Oceanu Centralnego. Na nielicznych szlakach handlowych stanowiących posterunki woda transportowana jest na galopagach specjalnie do tego przystosowanych. Przyczółki te są budowane wewnątrz uskoków, skał lub w ostateczności w tunelach pod powierzchnią piasku obudowanych drewnem. Trzeba przyznać, że budownictwo Imperium do pięknych nie należy, wydaje się opierać na zasadzie „ma służyć, niekoniecznie wyglądać ładnie”. Głównym surowcem wykorzystywanym w budownictwie jest drewno wymagające nieustającego transportu z odległych terenów, kamień i materiały pochodzenia zwierzęcego. Bywa, że bogatsi stosują gliniane cegły. W każdej mieścinie znajduje się co najmniej jeden pilnie strzeżony zbiornik wody pitnej. Jest ona niemal towarem luksusowym. Gobliny zamieszkujące pustynie polują na karawany transportujące tę życiodajną ciecz.

  Wszelkie próby kradzieży i jakikolwiek występek jest surowo karany. Imperianie cenią sobie porządek publiczny. Cieszy ich widok dobrze zorganizowanego społeczeństwa. Wieczorami jednak, gdy żelazny uścisk władzy nieco słabnie, pozwalają sobie na głośne i burzliwe zabawy. Czasem chorobliwa potrzeba rywalizacji prowadzi do awantur lub bójek, lecz przeważnie kończą się przyjacielskim zalaniem robaka. Na służbie są zdyscyplinowani, wykonują obowiązki do końca, a w czasie bitew nigdy nie opuszczają pola walki. Byłby to dla Imperianina śmiertelny dyshonor.

  W swoim intensywnym życiu mają mało czasu na celebrowanie świąt czy religię w ogóle. Wierzą lecz nie praktykują. Twierdzą, że lepiej chwalić ukochane bóstwo mieczem niż kwiatami i pustymi słowami. Oficjalnie w miastach przebywa do trzech przedstawicieli kultu Ładu i Diraca.

  Łatwo ich wychwycić spojrzeniem z tłumu przeciętnych obywateli gdyż podobnie jak w przypadku budownictwa Imperianie wyznają dokładnie tę samą zasadę funkcjonalności nad wyglądem. Noszą co im wpadnie w oko lub wyda się im być wygodne. Nie lubią wyszukanych fatałaszków, zdobią jedynie bogatsze pancerze złotymi wstawkami i grawerami wedle własnego widzimisię. W przeciwieństwie do ubrań ich rynsztunek jest zawsze w nienagannym stanie.

  A jak się prezentuje typowy Imperianin? Ano różnie. Imperium jest nieco zaniedbaną mieszanką kulturową. W jej społeczność wchodzą głównie ludzie, ale na ulicach miast spotkamy czasem Sinai a nawet Cindarów (Błękitnych lub Szlachetnych). Rdzenny Imperianin z krwi i kości jest wysokim, mięsistym bydlakiem. Wyróżnia się śniadą karnacją i orzechowymi oczami. Od ich ciemnobrązowych włosów należy trzymać się z dala. Czemu? Są wiecznie tak tłuste, że aż można wytapiać z nich smalec. Ich samych warto mieć przy sobie. Szukający rozgłosu Imperianin jest świetnym towarzyszem podróży mimo braku obycia, a w starciu z wrogiem nieocenionym wręcz wsparciem.

* * *

Bazowe cechy:
STR: k10+k4(5)
DEX: k10(4)
ACC: k6(2)
POW: k8(3)
CON: k8(3)
REF: k8(3)
FRT: k10(4)
WP: k8(3


PER: 3
SPD: 3
NAC: 3
DIS: 3
VIT: 4
HP
: 75
MP: 65 

FTG: 7

Rasowe talenty:
Większy nie znaczy silniejszy – Jeśli Imperianin napotyka większego od siebie (minimum około 1.5x wyższego) przeciwnika Imperianin w walce z nim otrzymuje premię +1 do STR. Imperianin będzie chciał za wszelką cenę wygrać z takim przeciwnikiem. Jeśli wygra otrzymuje premię +1 do PER (nie sumuje się). Jeśli przegra otrzymuje karę -1 do PER (nie sumuje się).

Talenty z pochodzenia:
Zew Imperium – Każdy Imperianin, który ukończył 16 lat otrzymuje dodatkowe szkolenie z jednej wybranej umiejętności bojowej należącej do ciężkiego lub średniego uzbrojenia. Stopień rozwoju tej umiejętności po etapie tworzenia postaci wzrasta o 2.

Arianie

 "Dziś szef znów zwolnił mnie wcześniej do domu. Powiedz mi, drogi przyjacielu... i jak ja mam przekonać żonę, że nie jestem nierobem?"
-- Rakka, pracownik warsztatu kuśnierskiego

  Ludzie Północy zamieszkują południowe stoki Grzbietu Świata rejonu Trzech Koron. Nie są to zbyt gościnne strony nie tylko ze względu na nieszczególnie sprzyjający klimat ale też Sinai Zamieci nieustannie nękających graniczne osady. Surowe warunki ukształtowały Arian na twardych ludzi. Są nieco pyszni, lubią się wywyższać. Nie przepadają za obcymi w szczególności za Sinai z oczywistego powodu. Starają trzymać się na dystans od problemów pozostałych nacji jednak w razie szczególnego zagrożenia któregoś z sojuszników lub prośby o pomoc udzielają jej z „postawą pana”. Wspólna praca z Małymi Ludźmi zbliżyła te dwie rasy do siebie. Rozmawiając z ich przedstawicielem należy uważać na dobór słów, gdyż niewinny żart może zostać źle zrozumiany i potraktowany jak obelga. To ponuraki. Nie są rozrywkowi, ich twarze są uśmiechnięte wyłącznie po zakończeniu produktywnego dnia.

  Zostając przy wyglądzie: Arianie mają jasną cerę, wręcz mlecznobiałą co stoi w kontraście do kruczoczarnych włosów. Straszą innych swoimi zimnymi szarymi bądź niebieskimi oczami skrytymi za mięsistymi powiekami. Rzadziej spotykane są oczy koloru południowego nieba. Błękit tęczówek oznacza pokrewieństwo z jednym z kilku rodów szlacheckich - łatwo więc rozpoznać ewentualnych bękartów. 185 centymetrów solidnych mięśni bez kapelusza ułatwia przedzieranie się przez śnieżne zaspy.

  Podobnie jak grube ubrania. Z racji chłodu panującego w górach Grzbietu Świata Arianie noszą ciepłe kożuchy i kaftany. Głowy w razie wyjątkowego ziąbu owijają zmyślnie szalami w przeróżne wzory. Buty i pancerze mają podszywane futrem. Lubują się w piórach jako motyw zdobień i ozdoby same w sobie. Wojsko i szlachta noszą grube czarne lub granatowe płaszcze.

Ludzie

"Najprędzej tu byli. Miejsca swego oddać nie chcą. Przeżyli Tytanów. Przeżyli wojny z kuzynami na twojej połowie. Uparty to lud. Utrapienie gorsze niż zaraza."
-- Yxylion do Czarnego Smoka

  Pierwsi Ludzie pojawili się na Bliźniaczych Planetach zaraz po załagodzeniu konfliktu między Materiami i Formami oraz powstrzymaniu Bestii. Z początku ich rolą była pomoc w drobniejszych pracach Dzieci Bytu: żłobili koryta rzek, rozsypywali piach wzdłuż brzegów mórz i oceanów, doczepiali do gałązek liście i nierozwinięte pąki, a ptaki uczyli śpiewu. Wszystko po to, by w czasie gdy oni zajmowali się Tayą ich twórcy mogli skupić się na Norze. Brak wolnej woli w żadnym stopniu nie powstrzymywał ich potencjału twórczego, dzięki nim każdy metr Tayi jest wyjątkowy i niepowtarzalny.

   Gdy formowanie obu światów zostało zakończone w ramach podziękowania za ciężką pracę Ludzie zostali nagrodzeni dwoma darami: wolnością i zapomnieniem dzięki którym mogą na nowo odkrywać to co sami stworzyli. Rozproszeni po całej Tayi Ludzie byli zagubieni, znaleźli się w świecie którego będąc twórcami wcale nie znali. Część z nich przeszło na Norę przez otwarte Bramy. Szybko zaczęli formować małe grupki rozrastające się z upływem czasu w społeczności, plemiona i w końcu w małe państewka. Jako najstarsza z ras stała się najpopularniejszą zamieszkująca Tayę. Czas oraz odmienne warunki życia pozwoliły na zaistnienie różnic kulturowych i fizycznych miedzy grupami. Na Norze pod wpływem Dzikiej Many proces ten toczył się na wiekszą skalę sprawiając, iż część z nich przeistoczyła się się pierwszych Chrysalian pozbawionych większości człowieczeństwa.

  Ludzie żyją krótko w porównaniu do innych nacji. Średnio osiągają wiek 80 cykli, lecz za pomocą magii umieją przedłużyć swój żywot do około 120. Wielkie terytoria zawdzięczają chęci poznania, odwadze oraz liczebności. Niestety też Ludzie są pod względem charakteru wielce różni i zmienni. Zapał i ambicje tak charakterystyczne dla ludzkiej rasy doprowadziły do wspaniałych odkryć i osiągnięć cywilizacyjnych ale też do zbędnych konfliktów i okrutnych wojen między poszczególnymi narodami.

- - - Narody - - -


- - - - - - - - - - - -