"Oczy jak kryształ, światła gromadzą,
wszyscy w okół jeno Lagnie kadzą.
Szczęśliwym był Lord Malah je mając,
Lecz blask zgasł dawno w wieczny sen pchając."
-- fragment wiersza spod Cindarskiego pióra
Fayedstong to podziemne miasto na który spada nieustanny deszcz. Jego krople wprowadzają w depresyjny nastrój, czasem wręcz w rozpacz każdego na kogo spadną. Legenda miasta deszczu jest historią tragiczną dla społeczności Wyklętych Cindarów.
Sprawnie prosperujące Fayedstong jako jedno z pierwszych założonych na Norze przez Białych miast kwitło w ogromnej podziemnej jaskini. Książę Malah i jego żona księżna Lagna władali mądrze poddanymi z twierdzy wbudowanej wokół kolumny podtrzymującej strop groty.
Nieszczęście nadeszło wraz z pojawieniem się kilku Virlanów u bram miasta. Niespodziewający się niczego Cindarowie nie stawili skutecznego oporu potężnym czarnoksiężnikom. Miasto zostało szybko zdobyte a lud zniewolony.
Czerpiąc sadystyczną przyjemność z cierpienia Virlanie w jej własnym domu przez kilka dni zabijali powoli dzieci księżnej i torturowali jej męża. Ta, nie chcąc być więcej zmuszaną do patrzenia na okrutne sceny wydłubała sobie oczy ofiarując je Awatarom by ci przeklęli oprawców. Gałki oczne w jej dłoniach skamieniały i potoczyły się w nieznane miejsce, a z oczodołów zaczęły lać się strugami gorzkie łzy przepełnione żelem do stopnia w którym dotknięci nimi czarnoksiężnicy roztapiali się jak oblani kwasem.
Lagna zmarła zaraz po zakończeniu ofiary. Książę Malah mimo dotkliwych ran i głębokiego smutku pochował rodzinę w grobowcu nas szczytem zamku składając ich ciała w kamiennym sarkofagu. Sam popełnił samobójstwo siedząc na tronie z którego przyjmował wraz z małżonką poddanych i interesantów przebijając serce sztyletem.
Wraz ze śmiercią Malaha z oczu księżnej łez płynęło jeszcze więcej. Wyciekając ze szczelin sarkofagu przedzierały się przez pęknięcia i korytarze w sklepieniu jaskini. Pierwsze krople deszczu miały unicestwić kilku Virlanów i część ich wojsk nie będących pod osłoną sklepień domostw. Ocalali najeźdźcy uciekli, a zakuci w łańcuchy Cindarowie przekonawszy się, że łzy księżny nie ranią ich uwolnili się i spróbowali zebrać w całość to co pozostało.
W niedługim czasie okazało się jednak, że smutek topiony w deszczu wpływał na Białych, roślinność a nawet samą atmosferę w Fayedstong. Mieszkańcy wystawiając się na działanie łez popadli w głęboką depresję. Kwiaty i pnącza rosły dalej lecz wszystkie wydawały się być smutne. Miasto zostało pozbawione chęci do życia. Kilkanaście dni później Virlanie powrócili z hordą prymitywnych Chrysalian. Przekonując się o braku korzyści z podboju podziemnego miasta czarnoksiężnicy wycofali się pozostawiając stworzenia przypominające ogary by dokończyły ich dzieło zniszczenia.
Mimo to miasto nie umarło. Nieliczni Biali o spełnionym Przeznaczeniu przetrwali nawet ataki drapieżnych sfor i głód. Niektórzy w przebłyskach nadziei dalej szukają sposobu na zatrzymanie wiecznego szlochu księżnej Lagny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz