Strony

niedziela, 13 listopada 2016

Ouro, Korale Wymiarów i Węzeł


  Ci, którzy obdarowani zostali możliwością podróży między wymiarami zwykle nie są traktowani poważnie gdy próbują chwalić się swymi doświadczeniami. Na Tayi nawet Szlachetnym Cindarom trudno uwierzyć w ich przeniesienie tam i z powrotem w "miejsce gdzie jest się wszędzie jednocześnie". Nielicznym została objawiona prawda, na Bliźniaczych Planetach tylko jednemu, który po napisaniu Księgi Prawdy przepadł i słuch po nim zaginął.


  Każde z realiów ma swój początek i koniec. Każde jest wyjątkowe, ma swojego opiekuna i powstało w dłoniach istoty wykraczającej nawet poza zasięgiem ich mocy jako jeden z koralików na Nici Światów związanej końcami Węzłem. Ouro nie jest bóstwem domagającym się czci i ofiar. Ouro jest bytem pierwszym i ostatecznym. Jedyne czym się zajmuje to nieustanna praca przy tworzeniu kolejnych światów będących elementami jego Korali Wymiarów wiszących na jego szyi oraz usuwaniu ze sznura tych, które z czasem się zepsuły.

  Powstałą z myśli Ouro sferę przestrzeni trzyma między dwoma palcami podczas gdy każda z jego niezliczonych rąk maluje, rzeźbi i nakłada na nią kolejne warstwy. Gdy koralik jest już gotowy przedwieczny byt zbliża go do swych ust by obdarować nowy świat oddechem z którego narodzi lub narodzą się panujący bogowie. Ouro wplata swoje dzieło na sznur jednocześnie pozbywając się tych zniszczonych. Korale różnią się między sobą wielkością, kolorami, wolą jaka je zamieszkuje. Czasem różnice są tak daleko idące, że sama egzystencja istoty z jednego wszechświata jest niemożliwa w drugim.

  Czasem zdarzy się, iż świat umiera od wewnątrz lub sam Ouro przez nieuwagę uszkodzi jeden z korali. Dla żyjących w nich istnień i bogów oznacza to zagładę. Myśli stworzyciela uciekają przez pęknięcia, a w środku paciorków zaczyna panować chaos. Dla niego znaczy to tylko tyle, że pora wymienić perłę na nową pozbywając się starej wyrzucając pod siebie w niebyt.


  Wyżej poruszyłem temat Sznura i Węzła. Sznur jest tym co łączy wszystkie Wszechświaty w całość jaką są Korale Ouro. W każdym uniwersum znajduje się coś w rodzaju portalu, przedmiotu, czynności lub przypadku będącego jedynym sposobem na podróż między rzeczywistościami. Każda taka podróż bez wiedzy o budowie Sznura jest niczym błądzenie na ślepo po korytarzu z mnóstwem drzwi.

  Jedynym stabilnym punktem orientacyjnym jest Węzeł stanowiący zwieńczenie pętli Korali. Przemieszczając się po Sznurze w jednym lub drugim kierunku prędzej czy później dotrzemy do miejsca gdzie łączą się jego dwa końce. Miejsce to nie ma gospodarza, zmienia się z każdą perełką, która przez niego przechodzi gdy jest rozwiązany, a jednak Ci którzy tam byli instynktownie czuli, jakby znajdowali się w "centrum wszystkiego". Węzeł dla podróżujących jest punktem orientacyjnym. Dzięki świadomości ile wrót do światów minęli opuszczając Węzeł są w stanie mniej więcej określić które prowadzą do danego uniwersum. Mimo istniejącego ryzyka zmiany porządku na Sznurze wciąż kierowanie się tą wiedzą jest bezpieczniejsze niż błądzenie na ślepo.


  Nigdzie nie napisałem jak wygląda droga przez Korale ani jak wygląda Węzeł. Nie zrobiłem tego celowo gdyż smaczek chciałem zachować na koniec. Przebywanie w Makrokosmosie jest innym doświadczeniem dla każdego z tam będących. Ten który zniknął opisał w swej Księdze, że jego świadomość była ciągnięta przez obecny w nim Byt przez ciemny korytarz pełny studni by zatrzymać się pod czymś w rodzaju nieskończonej plątaniny akweduktów  w których zamiast wody płynęła białą mgła. Szczątkowe informacje o Ouro i jego Koralach  pozostawił mu w głowie uciekający z naszego wszechświata Ojciec Form i Materii.

  I tak oto trzymam w rękach księgę napisaną przez Nawiedzonego. Na przedzie jej oprawy znajduje się klucz, który przekręcony w powietrzu otwiera portal prowadzący na  Węzeł. To jedyne wyjście z tego świata. Wejść z kolei jest tyle ile rzeczywistości. Sinai przybyli do nas ze strony gwiazd podobnie jak podążające za nimi Smoki.

  Jedynym sposobem by wpłynąć na pracę Ouro jest doszczętne zniszczenie uniwersum. Smocza zaraza pochłonęła ich dość sporo, dużo światów umarło i dużo się narodziło. Jakie są losy pękniętych korali? Wiszą gdzieś swobodnie pod stopami Ouro tworząc największe, niepojętej wielkości cmentarzysko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz